No i dopadł mnie kryzys!
Od samego początku swoją silną wolę poddawałam ciężkiej próbie,
chyba głównie po to, żeby udowodnić sobie jaka jestem silna.
Głównie przejawiało się to w
kupowaniu słodkości i przygotowaniu dla mojego TŻ dań, posiłków i przekąsek,
za którymi oboje przepadamy, a na które ja już sobie pozwolić nie mogę.
Szło mi dobrze, nawet bardzo dobrze! Do dzisiaj.
Nie, nie- na szczęście wyszłam z tego cało, ale było ciężko.
A wszystko za sprawą gołąbków teściowej!
Nie można się im oprzeć! Dosłownie.
Miałam chwile załamania, byłam bliska ich spróbowania i porzucenia tej diety...
na szczęście się opamiętałam!
Przecież robię to głównie dla siebie, nie dla innych ;-)
Postanowiłam sobie dzisiaj wynagrodzić
te małe zwycięstwo z łakomstwem,
a w jaki sposób, zaraz się okaże ;-)
Poranek zaczęłam od omleta z otrębami,
który nie zachwyca swym smakiem.
Na przekąskę zjadłam jabłucho z cynamonem,
ulubione moje <3
Obiad trochę zamieniłam,
i takim sposobem serwowana była
zapiekana rybka z pomidorami i mozarellą,
nie było to złe ;-)
Jeśli chodzi o przekąskę nr 2 i kolację to
zdecydowałam się na małą rewolucję,
w ramach mojej nagrody ;-)
Rezygnując z samotnego mango i sałatki z tuńczykiem,
będę się rozkoszowała dietetycznym koktajlem
z mango, sokiem pomarańczowym i jogurtem naturalnym <3
która jest rewelacyjna!!
Poniżej przedstawiam jej autorskie zdjęcie.
Chciałam jeszcze zaznaczyć, że mój koktajl będzie bez banana,
co za dużo to nie zdrowo ;-)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz