piątek, 14 marca 2014

Coś nowego.


Postanowiłam spróbować czegoś nowego.
Dieta 1000 kcal od jutra.
Jeśli chodzi o 3d chilli to znudziła mi się trochę,
brakuje mi mobilizacji, tj. na początku mojej drogi,
potrzebuję czegoś nowego,
czegoś co mnie na nowo zmotywuje.
 
Na blogu będę zapisywała każdy dzień po kolei,
co będzie mnie dodatkowo motywowało,
tj. w przypadku diety 3d chilli.
 
1000 kcal
ZAPRASZAM!!!
 
 
Dwa kilogramy przede mną
+
kolejna próba opanowania łakomstwa!
Oby tym razem okazała się bardziej skuteczna.
Idzie wiosna tralalala :-)!

środa, 12 marca 2014

Znikam...

Znikam na tydzień,
próbuję czegoś nowego, mam nadzieję, że będą efekty.
Po tygodniu wracam do MOJEGO JEDZONKA ! ;-)
 
Waga : 47,8 kg

poniedziałek, 10 marca 2014

Dzień jedenasty! (46)

Upragniony dietetyczny poniedziałek.
Kocham!
Dzisiejsze posiłki może nie przypominały za bardzo diety 3d chilli,
ale było grzecznie!
Rano na śniadanie pół szklanki mleka 0%,
zmieszanego z kiwi i odrobiną musli.
 
 
Na przekąskę zjadłam jabłko z cynamonem,
nie miałam innego wyboru.
Pora obiadowa mi przeleciała koło nosa,
zanim bym dotarła do domu byłaby godzina 17,
zdecydowałam się więc na wafle ryżowe SONKO,
którymi się zajadałam podczas jazdy samochodem.
Drugiej przekąski nie było,
natomiast na kolację 2 kanapki z pieczywa chrupkiego-
wędlina, pomidor z ziołami + jajko sadzone (bez tłuszczu).
 
 

niedziela, 9 marca 2014

Dzień dziesiąty! (45)

Jak dobrze, że ten grzeszny weekend się kończy!
Kocham poniedziałki i inne dni, kiedy jestem zajęta i ściśle trzymam się planu.
Jeszcze kilka kilogramów przede mną,
więc spinam pośladki i się nie poddaje!
 
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień to poza poranną owsianką
nic zdrowego mnie dzisiaj nie spotkało ;-)
Kawa z mlekiem (na pewno wysokoprocentowa zawartość tłuszczu ;O),
ciacho bananowe,
+mega zestaw obiadowy (ziemniaki, kurczak, surówki)
 - słone to wszystko fuj :-/, ale co zrobić kiedy człowiek głodny,
a w menu jest wybór pomiędzy frytkami, kopytkami,
ziemniakami i kluskami śląskimi? :-/
 
 
Jutro upragniony poniedziałek!
Następny weekend będzie grzeczny, obiecuję to sobie!
 

sobota, 8 marca 2014

Dzień dziewiąty! (44)

Dieta oczyszczająca pomogła, waga trochę spadła.
Dziś rano wskazywała już 47,3 kg ;-)
Ale czuję, że po takim weekendzie,
będę musiała znowu skorzystać z takiej diety,
tyle, że wypróbuję warzywną lub kapuścianą ;-)
 
Dzisiaj Dzień Kobiet, więc dzień normalnym być nie mógł :P
Rano na śniadanie zjadłam jogurt z musli.
Później wstąpiłam z moim TŻ do Choice i się zaczęło ;-)
Na początek deserek-
jabłka z cynamonem na gorąco, polane jogurtem naturalnym.
Mniam.

 
Nie była to bomba kaloryczna, ale na tym się nie skończyło.
Skusiłam się również na kawę,
pierwszą od rozpoczęcia diety ;O
Wybrałam Latte, która bez cukru mi tak nie smakowała,
więc całej nie wypiłam.
Grzeszkiem było podkradanie ciasta kajmakowego mojemu TŻ.
Okropnie słodkie to było! Ale kilka kęsów zaliczyłam ;-)
Później miało być już spokojnie, ale....
Zjadłam obiad- kurczak z pieczarkami w sosie jogurtowym.
 
 
Miał to być mój ostatni posiłek,
jednak nie mogłam powstrzymać się,
 żeby nie spróbować białego Nussbaissera + tego zwykłego.
Co za dzień!
Człowiek pozbywa się słodyczy z domu żeby nie kusiło,
a przychodzi święto kobiet i słodycze same pukają do moich drzwi  z kwiatkiem ;-)
 Jutro również dzień szalony się zapowiada,
wypad na narty, więc nici z diety.
 
Gdzie ten  poniedziałek?!
 
 
 

piątek, 7 marca 2014

Dzień ósmy! (43)

Po wczorajszym obżarstwie dzisiaj zdecydowałam się na
jednodniową dietę oczyszczającą- owocową ;-)
Bardzo przyjemna dieta, kocham owoce.
Mam nadzieję, że mi chociaż trochę pomoże!!
Pozbyłam się wszystkich słodyczy z domu, więc liczę na poprawę!
Jeśli chodzi o zakupy w sklepie-
nie mam problemu z działem- słodycze.
Potrafię przejść obojętnie, nic nie kupując.
W sumie przez długi okres czasu słodycze w domu,
również nie robiły na mnie większego wrażenia.
Teraz wolę być ostrożniejsza ;-)
 
Na śniadanie sok ze świeżych pomarańczy.
Na obiad sałatka z gruszki grejpfruta pomarańcza i kiwi.
Później herbata owocowa.
Na kolację znowu sałatka z jabłka pomarańczy i mandarynki.
Pyszności.
 
Dzisiejsza waga 47,8 kg.
Jutro powtórka.

czwartek, 6 marca 2014

Dzień siódmy! (42)

Nie wiem co się ze mną dzieje, naprawdę nie wiem.
Nie miałam tak nawet zanim przeszłam na dietę.
Dopada mnie ochota na coś słodkiego, non stop!
I to nawet nie jest największy problem.
Problemem jest tutaj brak opanowania!
Jak już coś zacznę jeść słodkiego,
 to nie skończę na 2 ciastkach, 2 kostkach czekolady,
a zjem całe opakowanie! :-/
I tak jest dosłownie ze wszystkim....
Dzień zapowiadał się super!
Zamieniłam maślankę na owsiankę, dodałam maliny
i jakie miałam pyszne śniadanko!
 
 
Później miało być pieczywo chrupkie z wędlinką i serem żółtym,
a wyszło nieco inaczej-
wędlinę zamieniłam ogórkiem kiszonym.
Obiad dzisiaj nietypowy.
Z powodu braku innego rozwiązania,
na obiad byłam zmuszona zjeść wafle ryżowe.
Ale to jest to co lubię, więc nie ma co narzekać.
Narzekać mogę na to...
na przekąskę zjadłam drugie opakowanie takich wafli! :-/
Miałam zjeść tylko 3-4 wafle, ale jak pisałam wcześniej,
nie potrafię się w takiej sytuacji opanować!
No i stało się.
Teraz walczę ze sobą, żeby nie pochłonąć pierniczków,
które na mnie spoglądają i się proszą żeby je zjeść! :-/
Co ja mam ze sobą zrobić, nie wiem :-(
 
Jutro rano wskakuję na wagę....
 

środa, 5 marca 2014

Dzień szósty! (41)

Co za dzień!
Co się ze mną dzieje?!
Nie mogę sama być w domu i siedzieć bezczynnie, nie mogę!
Tak pięknie mi szło.
Po tłustym czwartku, kiedy pochłonęłam całą porcję faworków,
wszystko się we mnie rozregulowało,
wszystko mi  przychodzi z większą trudnością,
trudno mi się powstrzymać od jedzenia słodyczy.
Dziś zjadłam ciastka i całą czekoladę!
Ile to było łącznie kcal, nawet nie chce myśleć.
Mam takie wyrzuty sumienia, że chyba już nic dzisiaj nie zjem!
 
Dzień się zaczął całkiem OK.
Co prawda, w związku z tym, że jest środa popielcowa,
dzień ścisłego postu, zrezygnowałam z jadłospisu
przygotowanego na szósty dzień,
ale miałam zamiar zastąpić te dania, daniami bezmięsnymi.
I tak się zaczęło.
Rano na śniadanie zamiast kabanosa drobiowego,
przygotowałam sobie lekką owsiankę z bananem.
 
 
Na przekąskę miał być owoc, padło na ciasteczka belVita.
Zaczęło się od 4 ciasteczek,
skończyło na całej czekoladzie z orzechami + kilku innych grzeszkach.
O obiedzie mogę zapomnieć.
Miała być rybka z warzywami.
Później miał być zielony ogórek,
a na kolację serek wiejski.
Miało być pięknie.
 
 
Jutro cały dzień na uczelni,
kocham takie dni!
Co z tego, że jutro na obiad kolejny raz będzie sałatka.
Sałatka to nie czekolada.


Chyba wezmę się za Ewkę, aby choć trochę zagłuszyć wyrzuty sumienia...

wtorek, 4 marca 2014

Dzień piąty! (40)

Dzień zdecydowanie zaliczam do udanych.
Rano przed zajęciami energetyczny koktajl z kiwi, mniam!
 
 
 Drugie śniadanie- kabanos drobiowy z ostrą musztardą.
Obiad na uczelni, tak więc niczym nie różni się od dnia wczorajszego.
Sałatka z sałatą lodową, kurczakiem,
papryką czerwoną, zieloną i żółtą, pomidorami.
Dobrze, że uczelniany bufet pomyślał w końcu
o kobietkach, które dbają o linię.
Chwała im za to!
Na przekąskę zjadłam jabłko,
niestety bez cynamonu,
bo robiłam to podczas powrotu do domu.
Teraz delektuję się wodą z limonką i czekam na kolację.
A serwowane będą dzisiaj kanapki,
czyli coś co uwielbiam najbardziej!
 
 

poniedziałek, 3 marca 2014

Dzień czwarty! (39)

Jak dobrze, że już poniedziałek!
Weekend idzie w zapomnienie ;-) (niedziela również :P)
Dzisiaj dzień minął w pełnym zdyscyplinowaniu!
Rano na śniadanie kefir z musli. 
Później przekąska i obiad na uczelni-
jabłko + sałatka a'la cezar.
Przekąska wypadła mi podczas zakupów,
dlatego zdecydowałam się na sok z świeżych owoców,
w centrum YOGO By Choice ;-)
Ananas, pomarańcz + wanilia,
mniam!
 
 
 Na kolację chlebek żytni z polędwiczką,
do tego rzodkiewka i kilka pomidorków koktajlowych.

niedziela, 2 marca 2014

Dzień trzeci! (38)

Wczorajszy dzień idzie w zapomnienie.
Totalna porażka.
Po ogromnej ilości ciasteczek,
które pochłonęłam w zastraszająco szybkim czasie,
mój TŻ namówił mnie na małą imprezkę.
Skoro już mi się powinęła noga na maksa,
to korzystając z tej okazji, wybraliśmy się na zakupy,
kupiliśmy wszystko to na co miałam ochotę od 5 tygodni,
i tak o godzinie 20 zaczęłam wcinać smakołyki.

Smakołyki? Hmm....
Kiedyś były to moje przysmaki, bez których nie potrafiłam żyć!
Żelki, chipsy, ciasteczka, mamba, batoniki, czekolada, orzeszki, piwo itd. ;O
Ale o dziwo wczoraj nie zjadłam tego aż tak dużo!
Po pierwsze wszystko było dla mnie za słodkie bądź za słone.
Po drugie szybko tak się zapełniłam, że bolał mnie brzuch.
Po trzecie piwo, które było gazowane, nie chciało mi przejść przez gardło.
Podsumowując tę wielką porażkę mogę nazwać również wielkim sukcesem!
Tak, tak - sukcesem.
Już wiem, że bez takich rzeczy można żyć,
nie muszą się śnić po nocach,
i wcale nie są takie smaczne jak mi się wydawało.
I to jest gwarancja na to,
że więcej się nie dam namówić na taką wyżerkę :P
Czas zapomnieć.


KOCHAM SWOJĄ DIETĘ!

Dzisiaj piękna niedziela mnie czeka.
Zaczęłam od jajecznicy na śniadanie + obowiązkowo czerwona herbata!
W przepisie na jajecznice jest łyżeczka oleju rzepakowego.
Ja taką jajecznice przygotowuje bez tłuszczu, na patelni teflonowej.
Na pewno jest mniej kaloryczna,
a że moja jajecznica musi być wysmażona na maksa (innej nie zjem :-/),
to dla mnie idealne rozwiązanie!
Na przekąskę zjem jogurt naturalny z gruszką.
Nie ma tego w jadłospisie, ale posmakowało mi takie połączenie,
i w niedzielę z tego nie zrezygnuję ;-)

 

Obiad niedzielny będzie podobny do poprzednich niedzielnych.
Kurczak gotowany + brokuł i kalafior.
Drugą przekąskę zdecydowanie sobie odpuszczę!
Natomiast na kolację powtórzę sałatkę z piątku.
Sałata lodowa, pomidorki koktajlowe, ogórek zielony.
Rezygnuje z jajka, ponieważ na śniadanie zjadłam aż dwa.

I to będzie ta piękna niedziela,
w niczym nie przypominająca wczorajszego dnia!
 

sobota, 1 marca 2014

Dzień drugi- porażka! (37)

Ogólnie muszę przyznać, że nie lubię soboty.
Zawsze nachodziła mnie wtedy największa ochota na słodycze.
Przez 5 tygodni walczyłam, odmawiałam sobie wszystkiego,
nie dałam się namówić na ciasto mojej mamy i mamy mojego TŻ.
Ale dzisiejszy dzień przebił nawet TŁUSTY CZWARTEK :-/
Co się ze mną dzieje???
Rano na śniadanie twarożek ziarnisty z rzodkiewką.
Później zrobiłam się taka głodna, że musiałam coś zjeść.
Miała to być przekąska z jadłospisu-
padło na wafle ryżowe błonnikowe SONKO.
 
 
Byłam po nich naprawdę pełna, od godziny 11 do 15 nie czułam głodu!
O 15 zjadłam planowany obiad- wczorajsze leczo.
Najadłam się to fakt,
ale po chwili mój organizm zaczął się domagać czegoś słodkiego!!
I wymiękłam. Jak łatwo można się poddać....
Na pierwszy ogień poszły ciasteczka zbożowe.
 
 
Gdyby tylko skończyło się na nich,
może bym to jakoś przebolała.
Ale nie!
Przypomniało mi się, że mam jeszcze ciasteczka  belVita,
i takim sposobem pół opakowania zniknęło....
 
 
 
Pięknie się zaczyna druga seria.
Jutro będzie lepiej!
Idę spalać kcal,
w jakikolwiek sposób, byle jak najwięcej.