środa, 5 marca 2014

Dzień szósty! (41)

Co za dzień!
Co się ze mną dzieje?!
Nie mogę sama być w domu i siedzieć bezczynnie, nie mogę!
Tak pięknie mi szło.
Po tłustym czwartku, kiedy pochłonęłam całą porcję faworków,
wszystko się we mnie rozregulowało,
wszystko mi  przychodzi z większą trudnością,
trudno mi się powstrzymać od jedzenia słodyczy.
Dziś zjadłam ciastka i całą czekoladę!
Ile to było łącznie kcal, nawet nie chce myśleć.
Mam takie wyrzuty sumienia, że chyba już nic dzisiaj nie zjem!
 
Dzień się zaczął całkiem OK.
Co prawda, w związku z tym, że jest środa popielcowa,
dzień ścisłego postu, zrezygnowałam z jadłospisu
przygotowanego na szósty dzień,
ale miałam zamiar zastąpić te dania, daniami bezmięsnymi.
I tak się zaczęło.
Rano na śniadanie zamiast kabanosa drobiowego,
przygotowałam sobie lekką owsiankę z bananem.
 
 
Na przekąskę miał być owoc, padło na ciasteczka belVita.
Zaczęło się od 4 ciasteczek,
skończyło na całej czekoladzie z orzechami + kilku innych grzeszkach.
O obiedzie mogę zapomnieć.
Miała być rybka z warzywami.
Później miał być zielony ogórek,
a na kolację serek wiejski.
Miało być pięknie.
 
 
Jutro cały dzień na uczelni,
kocham takie dni!
Co z tego, że jutro na obiad kolejny raz będzie sałatka.
Sałatka to nie czekolada.


Chyba wezmę się za Ewkę, aby choć trochę zagłuszyć wyrzuty sumienia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz