Co za dzień!
Co się ze mną dzieje?!
Nie mogę sama być w domu i siedzieć bezczynnie, nie mogę!
Tak pięknie mi szło.
Po tłustym czwartku, kiedy pochłonęłam całą porcję faworków,
wszystko się we mnie rozregulowało,
wszystko mi przychodzi z większą trudnością,
trudno mi się powstrzymać od jedzenia słodyczy.
Dziś zjadłam ciastka i całą czekoladę!
Ile to było łącznie kcal, nawet nie chce myśleć.
Mam takie wyrzuty sumienia, że chyba już nic dzisiaj nie zjem!
Dzień się zaczął całkiem OK.
Co prawda, w związku z tym, że jest środa popielcowa,
dzień ścisłego postu, zrezygnowałam z jadłospisu
przygotowanego na szósty dzień,
ale miałam zamiar zastąpić te dania, daniami bezmięsnymi.
I tak się zaczęło.
Rano na śniadanie zamiast kabanosa drobiowego,
przygotowałam sobie lekką owsiankę z bananem.
Na przekąskę miał być owoc, padło na ciasteczka belVita.
Zaczęło się od 4 ciasteczek,
skończyło na całej czekoladzie z orzechami + kilku innych grzeszkach.
O obiedzie mogę zapomnieć.
Miała być rybka z warzywami.
Później miał być zielony ogórek,
a na kolację serek wiejski.
Miało być pięknie.
Jutro cały dzień na uczelni,
kocham takie dni!
Co z tego, że jutro na obiad kolejny raz będzie sałatka.
Sałatka to nie czekolada.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz