sobota, 1 marca 2014

Dzień drugi- porażka! (37)

Ogólnie muszę przyznać, że nie lubię soboty.
Zawsze nachodziła mnie wtedy największa ochota na słodycze.
Przez 5 tygodni walczyłam, odmawiałam sobie wszystkiego,
nie dałam się namówić na ciasto mojej mamy i mamy mojego TŻ.
Ale dzisiejszy dzień przebił nawet TŁUSTY CZWARTEK :-/
Co się ze mną dzieje???
Rano na śniadanie twarożek ziarnisty z rzodkiewką.
Później zrobiłam się taka głodna, że musiałam coś zjeść.
Miała to być przekąska z jadłospisu-
padło na wafle ryżowe błonnikowe SONKO.
 
 
Byłam po nich naprawdę pełna, od godziny 11 do 15 nie czułam głodu!
O 15 zjadłam planowany obiad- wczorajsze leczo.
Najadłam się to fakt,
ale po chwili mój organizm zaczął się domagać czegoś słodkiego!!
I wymiękłam. Jak łatwo można się poddać....
Na pierwszy ogień poszły ciasteczka zbożowe.
 
 
Gdyby tylko skończyło się na nich,
może bym to jakoś przebolała.
Ale nie!
Przypomniało mi się, że mam jeszcze ciasteczka  belVita,
i takim sposobem pół opakowania zniknęło....
 
 
 
Pięknie się zaczyna druga seria.
Jutro będzie lepiej!
Idę spalać kcal,
w jakikolwiek sposób, byle jak najwięcej.
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz